W środę po kolejnym dynamicznym spadku kurs ropy znalazł się na poziomie 80$ za baryłkę. Ostatni raz „czarne złoto” kosztowało tyle prawie rok temu. Spadające ceny surowcem są pochodną strachu inwestorów przed globalną recesją.
Na rynkach finansowych trwa panika – inwestorzy dyskontują najgorsze scenariusze. Panuje strach, że przykręcony kurek z kredytami wywoła globalną recesję, która zmniejszy popyt na surowce. Dlatego też inwestorzy porzucają wszelkie ryzykowne aktywa zamieniając je na obligacje skarbowe, gotówkę lub złoto.
„Ludzie wierzą, że pomimo interwencji rządów i tak zobaczymy globalną recesję. Ceny wielu surowców, np. platyny, płodów rolnych czy benzyny, spadły poniżej kosztów ich produkcji’ – powiedział agencji Bloomberga Jochen Hitzfeld.
W ten sposób z bąbla nadmuchanego na rynku ropy błyskawicznie schodzi powietrze. W okresie od lutego do lipca cena ropy wzrosła z 90$ do 147$, by później w ciągu zaledwie trzech miesięcy spaść o 45%. Sytuację nieco poprawiła skoordynowana interwencja największych banków centralnych, które jednocześnie obniżyły stopy procentowe o 50 pkt. bazowych.
Tymczasem o godzinie 13:50 baryłka ropy marki Brent kosztowała 84,12$, a więc o 0,8% mniej niż na zamknięciu wtorkowych notowań. Za taką samą ilość amerykańskiej ropy gatunku Light Crude płacono 89,29$, po spadku o 0,3%. Przed godziną 13:00 za baryłkę „czarnego złota” płacono nawet 81$.
link : bankier.pl
|