|
Wpisany przez sport24.pl
|

Ma dopiero 17 lat. Kick boxingiem zajmuje się dopiero od roku. Mimo małego doświadczenia ma już na koncie medale mistrzostw Polski i Europy. Mowa o Michale Janickim – młodym bokserze klubu KS Prosna Kalisz, który niedawno powrócił do kraju z brązowym medalem mistrzostw Europy juniorów w klasie Full Contact. Młody bokser znalazł czas by porozmawiać z portalem Sport24.pl na temat swojej krótkiej, ale jakże owocnej kariery sportowej, która związana jest nie tylko z boksem.
- Jak wrażenia po mistrzostwach Europy ?
- Bardzo pozytywnie oceniam chorwacki turniej. Organizatorzy naprawdę się postarali, by zorganizować dobrą, sportową imprezę o zasięgu międzynarodowym. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko ich pochwalić. Poziom sportowy również stał na bardzo wysokim poziomie. Nie zabrakło emocjonujących walk i niespodziewanych rozstrzygnięć.
- To był Twój pierwszy międzynarodowy start. Spodziewałeś się, aż tak udanego debiutu ?
- Szczerze mówiąc nie wierzyłem, że zaliczę aż tak dobry debiut. To było naprawdę coś niesamowitego. Pokonałem kilku znakomitych przeciwników co dodało mi motywacji w kolejnych walkach. Po prostu musiałem pójść za ciosem.
- Mogłeś wystąpić nawet w walce finałowej. Niestety w półfinale przydarzył Ci się pech w postaci kontuzji nosa.
- No cóż jedno uderzenie rywala w nos spowodowało jego złamanie. W związku z tym sędziowie zdecydowali się przerwać walkę i przyznali zwycięstwo mojemu rywalowi z Niemiec. Bardzo żałuję, że tak się stało, bo na tym etapie nie myśli o niczym innym jak tylko o wejściu do finału. Cóż mogę powiedzieć. Taki jest sport. Raz wygrywasz, raz przegrywasz.
- Co w głównej mierze zadecydowało o Twoim sukcesie na tym turnieju ?
- Na pewno były to celne ciosy, jak i również dobra kondycja. Nie bez znacznie oczywiście pozostaje również ciężka praca z trenerami, którzy wykonali kawał dobrej roboty. To oni są twórcami mojego sukcesu.
- W klasyfikacji medalowej zajęliście piąte miejsce. Jesteś zadowolony z osiągniętej pozycji, czy uważasz, że stać Was było na więcej ?
- Stać nas było na więcej, ale muszę stwierdzić, że w niektórych momentach rywal był wymagający i głównym jego atutem okazało się większe doświadczenie. Mimo tu uważam, że chłopacy z drużyny naprawdę dali z siebie wszystko i zaciekle walczyli w każdej walce. Myślę jednak, że jeśli wszyscy będą dalej ciężko trenować, to kolejna edycja będzie o wiele wiele lepsza.
- Odczuwasz jeszcze skutki kontuzji nosa ?
- Niestety tak. Nadal czuję obrzęk nosa. Myślę jednak, że wypalanka (wypalanie naczyń krwionośnych z nosa – przyp.red.) sprawi, że wkrótce nie będę miał już śladu po tym urazie. Chcę jak najszybciej się go pozbyć, gdyż wpływa on niekorzystnie na moje występy na ringu.
- W zeszłym weekend walczyłeś z mistrzem Polski wagi superciężkiej w boksie. Niestety lekarz po paru stoczonych rundach nie dopuścił Cię do walki.
- No niestety złamany nos ponownie dał o sobie znać. Znowu wypłynęła z niego krew, której niestety nie udało się zatamować. Sędzia ringowy nie miał wątpliwości i ogłosił zwycięstwo mojego przeciwnika Bardzo żałuję, że tak się stało, gdyż walka toczyła się po mojej myśli. Sądzę, że miałem szanse na zwycięstwo.
- W przyszłym roku mistrzostwa świata w kick bokxingu. Myślisz, że zostaniesz powołany do kadry ?
- Mam nadzieję, że tak się stanie, chociaż nie mogę być niczego pewien. By to osiągnąć, muszę dalej ciężko trenować. Sądzę jednak, że mój coś udany start na Mistrzostwach Europy i złoto wywalczone w Swarzędu na Mistrzostwach Polski zostanie uwzględnione przez trenera podczas powołań.
Czytaj więcej: sport24.pl |